Moja AstroFotografia
Każdy miłośnik astronomii, bez względu na wszelkie okoliczności rozwoju swojego zainteresowania niebem i stopień zaangażowania w prowadzenie wnikliwych obserwacji oraz budowę (lub zakup) własnego sprzętu ma w swoim życiorysie mniej lub bardziej udane próby fotografii rozgwieżdżonego nieba... Moja przygoda z fotogafowaniem gwiazd rozpoczęła się z chwilą zrobienia dwóch prezentowanych poniżej zdjęć Księżyca. Później - był to rok 1997 - "zrobiłem" jedną kliszę (Konica 400 ASA) korzystając z wiekowego aparatu Exakta. Jednak wyniki były niezadowalające. Jako samotny w swym środowisku miłośnik astronomii miałem zbyt małą wiedzę i popełniłem szereg błędów: Przede wszystkim nie ustawiłem prawidłowo montażu Tal-a względem Gwiazdy Polarnej, fotografowałem również w kiepskich warunkach pogodowych co wobec względnej bliskości miasta Wielunia (5 km w linii prostej) spowodowało duże zaświetlenie tła nieba na fotografiach. Na większości zdjęć gwiazdy były mniej lub bardziej poruszone. Nie zabezpieczyłem też dostatecznie sprzętu przed poranną rosą - zrobiłem parę zdjęć nie zauważywszy, że na obiektywie jest rosa... Była to dla mnie ciężka, ale pouczająca porażka. Pochodzi z tej kliszy jednak kilka ładnych zdjęć. M. in. prezentowana w galerii obok moja jedyna udana fotografia Drogi Mlecznej (czas exp. ok. 20 minut). Udały się również dwa zdjęcia wykonane nieruchomym aparatem, ale to żadna sztuka... Jedno stanowi dowód na ruch wirowy Ziemi (czas ekspozycji około 4 godziny ! ) a drugie obrazuje piękno barw świtu (w galerii zestawione razem)...
***
W późniejszych latach moje zasoby sprzętowe niewiele się polepszyły, ale bogatszy w doświadczenia wykonałem kilka ładnych - naprawdę pamiątkowych - fotografii różnych ważnych w astronomii zjawisk jak przeloty komet Hyakutake i Hale-Bopp czy zaćmienie Słońca w 1999 roku.. Z czasem doszedł aparat Praktica i kilka obiektywów lecz jednocześnie okres wejścia w życie po studiach poskutkował prawie całkowitym zarzuceniem zabawy w astrofotografa...
***
Dziś dysponuję wystarczającą moim zdaniem wiedzą, doświadczeniem i analogowym sprzętem do astrofoto, z którym w tamtych latach mógłbym konkurować z najlepszymi. Lecz czas nie stoi w miejscu i najdelikatniej mówiąc mogę stwierdzić, że jestem co najmniej 15 lat do tyłu w zagadnieniach fotografii nieba co przy obecnym tempie rozwoju technicznego jest przepaścią. Jednak nie o to chodzi aby bez końca ścigać najlepszych. Moją radością jest świadomość, że jeśli pojawi się na niebie np. jakaś jasna kometa to będę już w stanie z dobrym skutkiem złapać ją na kliszę. Na pamiątkę - po prostu. Nie chcę dziś uganiać się za wszystkimi obiektami Messiera zwiększając wciąż możliwości fotografowania coraz to słabszych i coraz mniejszych kątowo obiektów. Wystarcza mi swiadomość obecnych możliwości i na tym poprzestanę...
Pierwsze astronomiczne zdjęcie

Jakież to było przeżycie kiedy na wywołanej kliszy ujrzałem niewielką tarczę Księżyca z zarysowującymi się na jego powierzchni największymi kraterami (fotografia powyżej - Księżyc po pierwszej kwadrze). A metoda "jak w średniowieczu": Aparat fotograficzny - automat: Kodak 235 z wbudowanym obiektywem 35mm. No więc przyłożyłem ten aparat robiąc wpierw na jego korpusie niewielkie zaznaczenia aby utrafić w pole widzenia okularu 25mm teleskopu Tal-1 (powiększenie 33x). Nie liczyłem, że coś się uda uwiecznić na kliszy, a jednak... Druga, prezentowana zaraz obok fotografia Księżyca (po pełni) została wykonana dokładnie tą samą metodą kilka dni później na tej samej kliszy. Jak sądzę, był to rok 1994. Ale miesiąc, dzień? Nie wiadomo. Kiedyś w ogóle nie przywiązywałem do tego żadnej wagi. Myslę, że jako młody człowiek nie chciałem mieć nic wspólnego z czasem (święte prawo młodości) i nie starałem się systematyzować swoich prac. A to błąd. Takie rzeczy są po wielu latach bardzo cenne i ciekawe.