
20 LAT
mojej astronomii

Wszystko zaczęło się w latach
1989-1991...


W Mokrsku (niewielka miejscowość
(Urząd Gminy), 7 km na południowy
- zachód od Wielunia) niebo było
już dość ciemne. To jest
moim zdaniem podstawa.

Dostęp do czystego nieba z dala
od miejskich świateł rozbudza
zapał do miłośniczej astronomii.
Takie miejsce to - jak ja to nazywam - "Kraniec Wszechświata". Miejsce, gdzie jedynym źródłem światła są gwiazdy, gdzie jedynym źródłem dźwięku jest bicie własnego serca i gdzie doskonale widać Drogę Mleczną. Nie trzeba się jej dopatrywać. Po prostu jest - przecina całe niebo od północy aż po południowy horyzont (sierpień, wrzesień). Świeci jasno, a przez lornetkę widać w jej obłokach miliardy gwiazd...
Pamiętam, że obiektem, na który
kierowałem samodzielnie składane
lunetki z zestawu edukacyjnego
Astro-Cabinet 90, była wieża
kościelna w pobliskim Chotowie
(kierunek północny od mojego
punktu obserwacji). Było to latem
1990 roku. Poniższy obraz zapadł
mi głęboko w pamięci...

Z sadu Dziadków najlepiej widoczne było niebo w kierunku południowo-zachodnim czyli przeciwnym do położenia miasta Wielunia (fotka poniżej).

Tym co nocą widać na bezchmurnym niebie zainteresowałem się tak spontanicznie - pewnie głównie za sprawą taty (Pozdrowienia dla mojego Taty), który często spoglądał na niebo używając swojej (kultowej) lornetki PZO 11x40.
A sytuacja sprzyjała... Pamiętam, że często jeździliśmy z Rodzicami do Dziadków. Szczególnie zimą, gdy wieczorem wracaliśmy do domu, idąc polną drogą do przystanku autobusowego (około 1,7 km) patrzyliśmy na rozgwieżdżone niebo. Zwracaliśmy szczególną uwagę na charakterystyczny układ gwiazd... nazywaliśmy go "Wozikiem Mamusi" (Pozdrowienia dla mojej Mamy) - dzisiaj wiem, że to były Plejady w Byku (Messier 45) ...
Chyba to właśnie wieczorne powroty do domu i Plejady sprawiły, że zyskałem zamiłowanie do astronomii, które rozwijało się we mnie przez wiele lat, a teraz mogę i chcę podzielić się nim z innymi ludźmi.
W szkole średniej (Technikum Elektryczne w Praszce) zająłem się astronomią bardziej profesjonalnie. Znaczący wpływ na rozwój mojego zainteresowania miał mój ówczesny wychowawca mgr Tadeusz Aleksandrowicz, który jako nauczyciel fizyki miał sporą wiedzę na temat kosmosu oraz dysponował niewielkim zapleczem fachowej literatury. Poza tym w naszej sali wykładowej fizyki oprócz rozwieszonych na ścianach plansz opisujących zjawiska fizyczne znajdowała się też duża, podświetlana mapa nieba przymocowana do sufitu. Wyposażona w miniaturowy silnik obracała się powoli, symulując ruch gwiazd na sferze niebieskiej. W zaciemnionej zasłonami sali ta „żywa”, świetlna mapa „mlecznych dróg” wyglądała fantastycznie. Będąc pod wrażeniem tego urządzenia skonstruowałem własną, podświetlaną mapę nieba. Była dużo mniejsza, ale spełniała swoje zadanie. Przede wszystkim była przenośna, dzięki czemu mogłem ją zabierać ze sobą na spotkania z gwiazdami. Tak nauczyłem się rozpoznawać na niebie wszystkie gwiazdozbiory.
W drugiej klasie szkoły średniej po raz pierwszy wziąłem udział w eliminacjach wojewódzkich Seminarium Astronomicznego w Częstochowie,
które stanowiły „egzamin” do udziału w Ogólnopolskim Młodzieżowym Seminarium Astronomiczno im. Profesora Roberta Głębockiego w Grudziądzu. Było to w listopadzie 1991 roku. Napisałem wtedy pracę na temat Słońca opatrzoną w pierwsze (wtedy jeszcze wyłącznie papierowe) pomoce naukowe (fot. wnętrze Słońca),
jednak nie udało mi się przejść do eliminacji ogólnopolskich. Do domu wróciłem z trzecim miejscem i dobrymi doświadczeniami na przyszłość.
Powyżej jedna z nielicznych fotografii z tamtego okresu. Siedzę z przodu (trzymam pierwszy, prototypowy spektroskop do obserwacji widma Słońca) w towarzystwie kolegów z klasy (od lewej Błażej Szulbowski i Marcin Filipowicz, który trzyma kalendarz astronomiczny "Astro-hobby" na 1991 rok). Zachowała się także fotografia mojego astro-kącika, który znajdował się na półce nad łóżkiem. Widać tam własnej konstrukcji sprzęt do obserwacji ciał niebieskich oraz pomiarów kątów na niebie.
W listopadzie 1992 roku kolejny raz wziąłem udział w eliminacjach wojewódzkich Seminarium Astronomicznego. Zdobywszy w ciągu roku większą wiedzę na temat Słońca i przygotowując się dużo lepiej do publicznego wystąpienia sięgnąłem po pierwsze miejsce! Był to początek pasma sukcesów odnoszonych później jeszcze wielokrotnie w różnych konkursach astronomicznych.
W związku z powyższym 17 marca 1993 roku, wraz z wychowawcą Tadeuszem Aleksandrowiczem udaliśmy się do Grudziądza. Eliminacje ogólnopolskie odbywały się (i tak jest do dziś) w Planetarium i Obserwatorium Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika w Grudziądzu mieszczącym się w budynku Zespołu Szkół Chemiczno – Elektrycznych (dziś Zespół Szkół Technicznych im. J.J. Śniadeckich) .
Było to w dniach 18-19-20 marca 1993 roku. Grudziądzkie Obserwatorium to dwie kopuły: mniejsza kryje teleskop - większa planetarium. Wewnątrz aparatura, teleskop, lunety, wielkie zdjęcia na ścianach, plansze, tablice, sale wykładowe i przede wszystkim ludzie – miłośnicy astronomii.
W IX Ogólnopolskim Młodzieżowym Seminarium Astronomicznym wzięło udział 36 osób z ponad 20 województw. Jury przyznało mi II miejsce wyróżniając przede wszystkim przygotowanie ciekawego pokazu z wykorzystaniem własnej konstrukcji pomocy naukowych oraz bardzo dobre przygotowanie merytoryczne. Był to mój wielki sukces. Mniej więcej miesiąc wcześniej - w lutym 1993 roku wzbogaciłem się o średniej wielkości teleskop - Tał-1.
Narzędzie niezbędne, gdy chce się sięgnąć głębiej w tajemnice kosmosu. Dzisiaj - po drobnym remoncie wizualnym - stoi on w moim domu w pokoju dziennym jako pamiątka tamtych dni....
Jest to dobrej jakości rosyjski teleskop typu Newtona o średnicy lustra 110 mm. Powiększenia jakie można uzyskać to 33x, 54x, 96x i 169x Przez tej klasy sprzęt można dosłownie penetrować powierzchnię Księżyca i Słońca, obserwować pierścienie Saturna czy pasy chmur w atmosferze Jowisza, a w bezksiężycowe noce poszukać słabych świateł mgławic, galaktyk oraz kulistych gromad gwiazd, gdyż światłosiła teleskopu jest niezła - wynosi 7,6. Uzbrojony w „powiększające oko” przystąpiłem do wnikliwych obserwacji planet z balkonu mojego rodzinnego domu w Praszce.
Wszystko to z rosnącego zamiłowania no i oczywiście z myślą o ponownym wzięciu udziału w konkursie astronomicznym. Przez cały 1993 rok śledziłem ich ruch na niebie; obserwowałem ich powierzchnie. W ten sposób „odkryłem”, że Jowisz dokonuje jednego obrotu wokół własnej osi w ciągu blisko dziesięciu godzin, że krążą wokół niego księżyce, że Saturn ma wielkie pierścienie a Księżyc jest usiany kraterami, itd.
W tym czasie zbudowałem także spektroskop, którego możliwości były zbliżone do profesjonalnego przyrządu z pracowni fizyki. Można było przy jego pomocy obserwować tzw. linie absorpcyjne Fraunhoffera w widmie Słońca a trzeba powiedzieć, że dostrzeżenie ich jest możliwe tylko przy zastosowaniu dobrej optyki a przede wszystkim bardzo precyzyjnym wykonaniu szczeliny, przez którą wpada światło słoneczne. I to się udało. Na bazie tych materiałów powstała praca, którą zatytułowałem „Teleskopowe i spektroskopowe obserwacje ciał niebieskich”.
Kolejny raz zająłem I miejsce w eliminacjach wojewódzkich w lutym 1994 roku oraz ponownie II miejsce w jubileuszowym X Ogólnopolskim Młodzieżowym Seminarium Astronomicznym, które odbyło się w dniach 24-25-26 marca 1994 roku.
Poza radością z drugiej lokaty po raz kolejny miałem okazję spędzić kilkadziesiąt godzin w Planetarium i Obserwatorium Astronomicznym w Grudziądzu w towarzystwie ludzi z całej Polski połączonych tą samą pasją.
Dodam jeszcze tylko, że w X OMSA udział wzięło 46 osób a I miejsce zajęli autorzy własnoręcznie wykonanego radioteleskopu "LAMBDA" - Łukasz Wyrzykowski oraz Mariusz Kośkiewicz z Choszczna. Podczas swojego piętnastominutowego wystąpienia pokazywali oni na ekranie komputera aktualnie docierający ze Słońca radiowy szum! Antena została zainstalowana na dachu szkoły. To było niesamowite. Trzeba przyznać, że był to bezsprzecznie najlepszy referat. W kolejnym roku po przejściu eliminacji wojewódzkich - po raz trzeci, ale niestety ostatni - pojechaliśmy z moim wychowawcą na eliminacje ogólnopolskie do Grudziądza (22 - 25 marca 1995 r.).
Spośród 47 uczestników zostałem laureatem nagrody publiczności XI Ogólnopolskiego Młodzieżowego Seminarium Astronomicznego za sposób przedstawienia pracy pt. "Zobaczyć krańce Układu Słonecznego - czyli obserwacje Urana i Neptuna". Ciekawe urządzenia, plansze, rysunki, podświetlane modele planet i mapki nieba... To wszystko ożywiło zmęczonych długotrwałymi sesjami słuchaczy, więc w ostatnim dniu XI OMSA jury zorganizowało wśród uczestników plebiscyt na najbardziej efektowny referat pod względem sposobu przekazu. Dzięki temu na pożegnanie z konkursem w Grudziądzu zostałem jeszcze nagrodzony zdobywając największą liczbę głosów publiczności.
Po opuszczeniu szkoły średniej rozpocząłem studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Częstochowskiej. 

Nie mogłem już wziąć udziału w OMSA ze względu na to, iż jest to konkurs dla młodzieży szkolnej. Któregoś dnia przeglądając prasę popularno – naukową otworzyłem jakiś numer „Wiedzy i Życia” na stronach z informacjami z astronomii. Okazało się, że Redakcja „W i Ż” organizuje od niedawna konkurs dla wszystkich miłośników astronomii bez względu na wiek. Potrzebowałem więc tylko dobrego tematu i jeszcze lepszego pomysłu na jego realizację. Pomysł pracy konkursowej pt. „Komputer w astronomii”, którą napisałem w 1997 roku powstał na zajęciach z informatyki. Po prostu poznawszy podstawy programu Turbo Pascal napisałem dwa proste programy astronomiczne. Jeden z nich służył do nauki gwiazdozbiorów, drugi natomiast przydatny był w astrofotografii. Pozwalał bowiem obliczać optymalny czas naświetlania konkretnych ciał niebieskich. Poza tym w pracy tej umieściłem moje najlepsze zdjęcia nieba. Strony z fotografiami utworzyły jakby drugą część pracy. Zatytułowałem ją „Astrogaleria” gdyż zdjęciom towarzyszyły malowane ręcznie mgławice i mapy nieba. W konkursie tym zająłem III miejsce, a nagrodą był teleskop Newtona firmy Uniwersał o średnicy lustra 150mm na montażu paralaktycznym z napędem w osi rektascensji.

Po konkursie ówczesny Redaktor Naczelny "Wiedzy i Życia", Pan Andrzej Gorzym, zaproponował mi napisanie artykułu na temat astrofotografii analogowej na podstawie mojej pracy konkursowej.


Pomimo braku czasu podczas studiów również starałem się śledzić to co działo się wówczas na niebie. Największym wydarzeniem było niewątpliwie pojawienie się komety Hale – Boppa, którą można było obserwować przez wiele miesięcy od początku 1997 roku. Nie mając dość satysfakcji z oglądania jej w pojedynkę wystosowałem ogłoszenie ułatwiające jej odnalezienie na niebie przez innych studentów.
Rozwiesiłem plakaty we wszystkich akademikach Politechniki i WSP oraz na wydziałach, a każdy kto chciał mógł ze mną popatrzeć na kometę przez teleskop i nabyć jej zdjęcie. Dwa najbardziej udane zdjęcia tego niesamowitego ciała niebieskiego wykonałem w marcu 1997 roku około 3 nad ranem podczas wspólnej sesji astrofotograficznej u Grzegorza Czepiczka (miłośnik astronomii z Częstochowy), dzięki czemu każdy zainteresowany mógł mieć jakąś pamiątkę tego wydarzenia. W roku 2001 raz jeszcze wziąłem udział w konkursie organizowanym przez "Wiedzę i Życie".
Za pracę plastyczną Pt. „11 klejnotów nieba północnego” (w której zamieściłem malowane pastelami obrazy najpiękniejszych obiektów nocnego nieba)
otrzymałem lunetkę o średnicy obiektywu 65mm i powiększeniu 40x firmy Uniwersał.
Lata 2000 - 2002 to czas kiedy podjąłem pierwsze próby utworzenia w Radomsku Miejskiego Obserwatorium Astronomicznego. Poświęciłem tej sprawie wiele czasu, lecz w owym czasie to się nie udało. Jednak dawszy się poznać jako wielki pasjonat astronomii znalazłem swoje miejsce w Miejskim Domu Kultury w Radomsku... To był przełomowy rok 2003. Wtedy to sobista, astronomiczna pasja zmieniła się w działalność popularyzatorską budowaną na fundamencie wszystkich dotychczasowych doświadczeń... 
We wrześniu 2003 roku, za przyczyną ówczesnej Dyrektor MDK w Radomsku Pani Anity Pawlak - Zygmy przygotowałem pokaz astronomiczny pt. "Rozmiary Wszechświata a podróże kosmiczne człowieka", który zapoczątkował powstanie Koła Miłośników Astronomii i Astronautyki "Proxima". Na gruncie tej działalności podjąłem się kolejnych wyzwań. Pod koniec 2006 roku kilkakrotnie spotykałem się z Jackiem Stańczakiem - opiekunem i prowadzącym seanse w Piotrkowskim Planetarium. Spotkania miały na celu rozwianiu ostatecznych wątpliwości co do moich możliwości własnoręcznego wykonania tego urządzenia. W ten sposób na początku 2007 roku rozpocząłęm konstrukcję projektora planetarium (szczegóły w dziale Planetarium). W 2009 roku, który był ogłoszony jako światowy Wielki Rok Astronomii zformalizowaliśmy nieco kształt Klubu Astronomicznego nadając mu imię patrona: polskiego astronoma Jana Gadomskiego. W tym czasie dopracowaliśmy równiez nasze LOGO drukując je jednocześnie na koszulkach "firmowych" (szczegóły na temat historii oraz obecnego kształtu Klubu Miłośników Astronomii i Astronautyki "Proxima" są dostępne w dziale START) Rok 2010 to przede wszystkim moment założenia niniejszej strony internetowej a także czas przygotowań do jeszcze bardziej wytężonej pracy popularyzatorskiej – uzupełnianie i doskonalenie sprzętu, konstrukcja mobilnego, amatorskiego obserwatorium OMA "Procyon 2010" oraz przygotowania do wznowienia prac nad konstrukcją projektora planetarium. A pod koniec 2010 roku zupełnie niespodziewanie pojawiła się możliwość wzięcia udziału w Wielkim Konkursie Astronomicznym "Moje Okno na Wszechświat" pod patronatem dwumiesięcznika "Urania - Postępy Astronomii" z wspaniałymi nagrodami ufundowanymi przez firmy: ScopeDome oraz teleskopy.pl.
Wyniki konkursu w moim przypadku zmieniły wszystko!
Co będzie dalej czas pokaże. Teraz najważniejsza sprawa dla mnie to budoiwa obserwatorium astronomicznego.
Bądźcie z nami!
Do zobaczenia na Wieczorach Astronomicznych!
Piotr Baroński