Historia rozpoczęcia budowy
PLANETARIUM
"Na Radomszczańskich Wzgórzach"
Marzenie stało się faktem...
Wyobrażam sobie co czuł Pan Zbigniew Solarz (nieżyjący już niestety nauczyciel fizyki i astronomii w I LO w Piotrkowie Trybunalskim), kiedy konstruował projektor Planetarium; z jakimi problemami technicznymi się borykał. Ale zwyciężyła pasja i niesamowite zacięcie. 
Prace konstrukcyjne trwały dwa lata. Planetarium w swej podstawowej formie rozpoczęło działalność 10 października 1981r.

W Polsce było to PIERWSZE AMATROSKIE PLANETARIUM.

Nikt przed nim tego nie zrobił więc zadanie było tym trudniejsze. Ja przynajmniej mogłem dokładnie przyjrzeć się jego dziełu zanim podjąłem decyzję o rozpoczęciu budowy naszego projektora... Projekt Pana Zbigniewa Solarza posłużył później do zbudowania planetariów w Łodzi i w Potarzycy. Więcej na temat działania planetariów wykonanych własnoręcznie można przeczytać klikając poniższy link Opis piotrkowskiego planetarium w ramach szóstego etapu Podboju Polskich Planetariów (2009-01-19 - stalker.republika.pl)
Trudne momenty decyzji...
Kiedy po ostatniej wizycie w Piotrkowskim Planetarium jesienią 2005 roku i długiej rozmowie na temat konstrukcji projektora planetarium z kolegą Jackiem Stańczakiem – obecnym opiekunem placówki (serdeczne pozdrowienia i nieustające dzięki za wszelką pomoc) sunąłem niespiesznie moim starym, poczciwym "Ł-Uno-chodem" z powrotem do Radomska, serce i umysł przenikała mi wielka nadzieja, że to jest dla mnie możliwe. Że też mogę zbudować to niezwykłe urządzenie, które miłośników nocnego nieba czyni niezależnymi od kaprysów pogody… Jednocześnie świadomość wielkości przedsięwzięcia napawała mnie obawą i wielką pokorą. Przy tym była jeszcze jedna poważna przeszkoda - brak SOCZEWEK. Tradycyjne planetarium to precyzyjne urządzenie, powiedziałbym optyczno-elektroniczno-mechaniczne. O ile układy elektroniczne można łatwo dobrać i zbudować, a mechaniczne zlecić fachowcom gotowym wyczarować na tokarkach i frezarkach dowolne cuda ze zwykłej sztabki bezdusznego metalu (i to z dokładnością do setek milimetra) to niestety dobrych soczewek nie da się wystrugać z pleksi w garażu… Potrzeba kilkudziesięciu soczewek i to o określonych ogniskowych! Skąd je wziąć? Pierwsze skojarzenie padło oczywiście na PZO – Warszawa. Stare jak świat i słynne w całym świecie z doskonałych przyrządów optycznych Polskie Zakłady Optyczne. Wygospodarowałem wolny dzień, zapakowałem suwmiarkę i skonstruowaną naprędce ławę optyczną do przybliżonego wyznaczania długości ogniskowych i ruszyłem na podbój Polskich Zakładów Optycznych. Było to wiosną 2006 roku. Wyjechałem około 4 nad ranem więc w Warszawie byłem przed siódmą. Z ogromną nadzieją i niepokojem – czy uda mi się załatwić sprawę – przekroczyłem próg PZO…
Skarby PZO...
Jak się okazało już podczas pierwszej wizyty - PZO to był strzał w dziesiątkę.

Udało mi się tam kupić niezbędne soczewki: kondensory
oraz wiele różnych obiektywów
do rzutników nieba, rzutników ekliptyki; wszystkich elementów nieba, które będą wyświetlane na sztucznym sklepieniu. Wiadomo, im więcej chciałoby się pokazać na sztucznym niebie tym więcej rzutników trzeba skonstruować... Od tamtej chwili wiedziałem, że żadna kwestia techniczna nie będzie już w stanie całkowicie uniemożliwić wykonania projektora. Opóźnić owszem, ale nie uniemożliwić. Przystąpiłem więc z wielkim zaangażowaniem do budowy urządzenia. Rok 2006 był tym, w którym wykonałem praktycznie 80% tego co jest widoczne na zdjęciach. Początek 2007 roku to pozostałe 20%. Jesienią 2007 roku sprawy osobiste prawie całkowicie zatrzymały realizację projektu.
Biorąc pod uwagę wachlarz dzisiejszych obowiązków mam nadzieję na wznowienie prac nad budową planetarium pod koniec 2010 roku, lub na początku 2011.
O planetarium ... Podstawowymi elementami planetarium jako instytucji są: sala projekcyjna z fotelami ustawionymi koncentrycznie wokół projektora planetarium, który to wyświetla ruchomy obraz sfery niebieskiej na sztucznym sklepieniu wykonanym w formie sferycznego ekranu. Sercem jest projektor. Jak wspomniałem powyżej jest to złożone urządzenie –wyposażone w kilkadziesiąt rzutników. Oprócz tego niezbędne są barwne źródła światła o regulowanej jasności oraz dwa główne napędy. Rzutniki wyświetlają wszystko to co można zobaczyć na prawdziwym niebie: Słońce, Księżyc, planety, gwiazdy, mgławice oraz cały szereg elementów, których na niebie nie zobaczymy, jak na przykład układy współrzędnych czy oznaczenia i opisy wyświetlanych obiektów. Specjalne światła o regulowanej jasności pozwalają przede wszystkim symulować zmierzch i świt. Napędy zaś wprawiają sferę niebieską w ruch. Jeden z nich pozwala nam pokazać jak gwiazdy wschodzą i zachodzą – zasymulować dobowy ruch sfery niebieskiej wywołany ruchem wirowym Ziemi wokół własnej osi. Drugi napęd daje możliwość przenoszenia się w różne miejsca obserwacji. Moje rozwiązanie pozwala na pokazanie nieba widzianego z dowolnej szerokości geograficznej od bieguna północnego aż poza równik! W ten sposób aparatura będzie w stanie wyświetlić niebo z półkuli południowej, niewidoczne na co dzień z obszaru Polski!
Co mamy?
Na dzień dzisiejszy w dużej mierze zrealizowany jest szkielet obudowy projektora wykonany ze stalowych płaskowników. Zrealizowany jest drugi z opisanych wyżej napędów: napęd zmiany miejsca obserwacji.
Wykorzystałem tu silnik od wycieraczek do Fiata 126p.
Oś napędowa silnika połączona jest z długim na metr gwintowanym prętem (śrubą napędową).
Ta z kolei obracając się w nieruchomej nakrętce unosi (opuszcza) konstrukcję na której umocowana jest kapsuła.
Zaznaczam, że przy moim rozwiązaniu, podczas pracy napędu kapsuła cały czas pozostaje na jednym poziomie. Zakres tego ruchu obejmuje około 100 stopni od położenia pozwalającego pokazać niebo widoczne z bieguna północnego do położenia umożliwiającego ukazać niebo widoczne z obszarów na południe od równika czyli niebo południowe. W ten sposób faktycznie można będzie wyświetlić całe niebo. Wykonane jest również zasilanie z regulacją napięcia dla realizacji świateł symulujących zmierzch i świt
oraz źródło tych świateł w postaci super jasnych, niebieskich diod o szerokim kącie świecenia, które rozmieszczone będą równomiernie wokół kapsuły.
Przygotowany do podłączenia przewodów zasilających jest pulpit sterowniczy
wyposażony w 27 przełączników opisanych podświetlanymi „ikonkami”.
Z wyposażenia dla prowadzącego seans jest specjalny wskaźnik
wyświetlający czerwoną strzałkę.
Na osi ruchu dobowego zainstalowana jest wspomniana kapsuła
– sfera o średnicy 35 cm, która stanowi obudowę dla rzutników nieba. Jest to serce urządzenia - przestrzeń do zainstalowania rzutników nieba - ale niestety wciąż pozostaje pusta... Przygotowane są tylko slajdy, które będą wyświetlane z rzutników:
1. dwudziestu czterech fragmentów nieba (źródło: Stellarium, Cool Sky, Sky Map Pro + własna obróbka plastyczna), które wyświetlone na sferycznym ekranie złożą się w jeden obraz całej sfery niebieskiej,
2. wizerunków postaci zodiakalnych (źródło: Stellarium) wraz z linią ekliptyki,
3. punktów kardynalnych wraz z linią horyzontu,
4. faz Księżyca,
5. komety,
6. światła zodiakalnego,
7. radiantów rojów meteorów,
8. zorzy zmierzchu i świtu,
9. zorzy polarnej,
10. blasku wokół Księżyca,
11. biegunów świata,
12. halo wokół Księżyca,
13. łuny świateł miejskich nad horyzontem (light pollution),
14. wizerunków tarcz planet.
Co dalej?
Zdaję sobie sprawę, że realizacja takiego przedsięwzięcia to ogromne wyzwanie i może potrwać wiele lat, jednak mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie ten dzień kiedy na białej sferze nad głowami dzieci z Radomska, Przedborza, Kamieńska, Żytna, Gorzkowic i wielu mniejszych miejscowości naszego regionu zapłoną gwiazdy, z głośników popłynie kosmiczna muzyka (Mike Oldfield, Enya, God is an Astronaut, The Cinematic, Łukasz Kaminiecki) i polecimy w podróż ku krańcom Wszechświata… 
Piotr Baroński, Radomsko 18.03.2010